Opoczno

19:00 . Dzwoni telefon.
Drżący głos szepce coś mi do ucha . Gdyby nie wyświetlił mi się nick ( kolega był w Międzyzdrojach na Zlocie )dawno bym już odłożył słuchawkę .
Spokojnie – mówię , o co chodzi ?
Jestem sam , na dworcu ….nie mam jak wrócić do domu ……
Dobra , sięgam po kluczyki – gdzie jesteś? , pytam już w drzwiach .
W Opocznie …..słyszę .
Zwolniłem lekko kroku , gdzie do diabła jest Opoczno ? Nieważne , sprawdzę później w nawigacji .
Z samochodu dzwonię do domu , żeby nie czekali na mnie z kolacją , wyskoczyłem nikomu nic nie mówiąc.
Zerkam na wskaźnik paliwa . Za mało na dłuższą wyprawę . Podjeżdżam na stację i tankuję . W międzyczasie nawigacja wyświetliła cel podróży – 130 km . Spoko , da radę .Lecę trasą na Wrocław , po głosie słyszałem że sprawa jest być może poważniejsza niż wygląda więc przyciskam gaz . Wlatuję do Opoczna , z rozpędu przejeżdżam miasto dwa razy zanim wreszcie odnajduję postać pod drzewem .
Biorę trzęsącego się z zimna kolegę i pakuję go do samochodu . Ogrzewanie włączam na full , sam się pocę , jestem w kurtce , ale po piętnastu minutach jazdy kolega odzyskał wreszcie głos .
Pojechał do Opoczna na cmentarz , na grób koleżanki , która zginęła w wypadku samochodowym 16 lat temu . Nie przewidział , że ucieknie mu ostatni autobus , nie był również przygotowany na niską temperaturę .
Najpierw zadzwonił do szwagra : Możesz po mnie przyjechać , nie mam jak wrócić a jakieś typy tu się kręcą .
Coś ty zgłupiał ?, po nocy mam się telepać taki kawał ?, w sobotę wieczorem ?, wybij to sobie z głowy .
Zadzwonił do najstarszej siostry .
Wiesz, nie mogę , wypiliśmy po drinku , a w ogóle to ty jakiś pechowiec jesteś ……odłożyła słuchawkę .

Spoglądam na niego .
Co Ci przyszło do głowy żeby zadzwonić do mnie ? – pytam .
Bo ja już nie wiedziałem co robić ……zadzwoniłem , żeby się pożalić , nie chciałem Cie prosić żebyś przyjeżdżał …….po prostu ..nie miałem do kogo zadzwonić …..

Zatrzymujemy się na stacji benzynowej . Kolega kupuje 100 wódki , miesza z colą i wypija do dna .
Trochę przed pierwszą dostarczam go do domu . 
Opowiadam w domu . Nikt mi nie wierzy . Córka przebąkuje , że coś ściemniam .

Zastanawiam się co ja bym zrobił gdybym nie miał już gdzie zadzwonić i wyczerpałbym wszystkie możliwe sposoby .
Zadzwoniłbym do kogoś z forum ……

Ps. Żeby nie było tak słodko , że do każdego jeżdżę , potrzebne minimum 100 postów :kwink:

Polski Klub Kia Sorento