Kia Niro plasuje się w segmencie C. Idealnie wpisuje się w lukę między nieco mniejszym Cee’dem w wersji hatchback a modelem Sportage.
Silnik 1.6 GDI osiąga 105 KM mocy. Parametry silnika elektrycznego to 43,5 KM oraz 170 Nm. Do współpracy z nimi zaprzęgnięto 6-biegowy automat dwusprzęgłowy DCT. Niro ma napęd na przednią oś, zatem brakuje mu aspiracji terenowych. Bądźmy jednak szczerzy – auto nawet z wyglądu ledwie mieści się w normach przyjętych dla crossovera. Bardziej przypomina nieco podwyższone kombi. Jej prześwit to tylko 163 mm.
Bagażnik ma pojemność 427 l.
Ceny tej Kii Niro wynosi 96 900 zł. Wyposażona jest w siedem poduszek powietrznych, asystenta pasa ruchu, asystenta podjazdu, automatyczną, dwustrefową klimatyzację, radioodtwarzacz MP3 z 5-calowym ekranem dotykowym, sterowane elektrycznie przednie i tylne szyby, elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka, kierownicę i gałkę dźwigni zmiany biegów pokryte skórą czy 16-calowe obręcze kół z lekkich stopów z oponami ekologicznymi Michelin.
Pierwsze wrażenie jest dziwne .
Po wciśnięciu przycisku START ...nic nie słychać . O tym , że silnik pracuje świadczą tylko wskaźniki .
Później jest nieco gorzej , ponieważ słychać prace hamulców , co w zwykłych samochodach jest zagłuszane przez pracę silnika .
Ale do tego można się przyzwyczaić.
W środku jak osobówka oraz denerwujące, świecące plastiki .
Asystent pasa ruchu raz działa raz nie , nie wiadomo od czego to zależy .
Pewnie jest to w instrukcji , ale to dosyć gruba książeczka.

Podoba mi się podświetlanie klamek , dioda jest ukryta od wewnątrz i oświetla miejsce gdzie mamy chwycić dłonią.
Po otwarciu drzwi , na ziemi pod nogami wyświetla się napis KIA , coś co już dawno niektórzy mają w swoich Sorento






(hostes ?)
