Logistycznie była by to akcja ciężka i nie od razu do zrobienia,zadzwoniłem do Stelli żeby omówic plan odsieczy
Wszystkie przygotowania zajęły trochę czasu .
Do pokonania była trasa ok 1500 km.
Kijanka sama zrobiła by tą trasę bez problemu,ale miał jeszcze do tego przyczepę długości 4 m.
Wszystko jednak sie udało i jesteśmy teraz cała rodzinką już w Polsce.
Zasiliłem grupę warszawską
Podziękowania dla Stelli i Ewy że wytrzymali taki sters.
Foto relacje zrobi Stella ,bo ja fotek nie mam.







Madej tylko nie mów, że wziąłeś przykład z ciapatych i wracasz do naszej ukochanej Ojczyzny po 500 pesos za drugą Madejównę .

w piątek będziemy się widzieć z Ewą, to się czegoś bliżej dowiemy
szkoda bo jakby gród Kraka, to do nas bliżej, a i droga szybsza do pokonania 