Wracamy w dwa Sorento , właściwie pędzimy i w okolicach Al. Jerozolimskich rozdzielamy się, bo nie ma sensu ciągnąć dwóch aut do jednej prostej akcji
Podjeżdżam na stację a tam stoi, z otwartą maską, wprawdzie Mucha ale nie jego Sorento , tylko kolegi Arseniuka.
Patrzymy co się dzieje. Podejrzenie pada na imobilizer , więc zerkamy jak to jest u mnie po przekręceniu kluczyka, jak działają kontrolki w jakiej pozycji, ale wtedy okazało się , że rozrusznik ani drgnie .
Więc uśmiechnąłem się i jak Harry Potter za chwilę uruchomiłem auto

Właściwie tu mógłbym zakończyć swoją opowieść, ale ponieważ jesteśmy w dziale assistance powiem co było usterką aby każdy wiedział jak sobie z nią poradzić.
Otóż rozruszniki w Sorento mają taką przypadłość , że potrafią się zawiesić w pozycji w której nie zakręcą .
Wtedy wyciąga się z bagażnika ten długi pręt do opuszczania koła zapasowego i stuka się ze trzy razy w rozrusznik .
Rozrusznik jest z prawej strony silnika, między blokiem a akumulatorem, i ten pręt jest po prostu idealny do tego.
Jeśli komuś się tak stanie w przyszłości i jeśli w ten sposób dzisiaj komuś pomogłem to będę miał taką samą radość jak dzisiaj pomagając koledze



