Ale może od początku ;) W skrócie Sorento od Soboty w moich rękach, dzisiaj pojechałem z kolegą spróbować w terenie baaardzo lekkim
Sprawowała się super :D Nawet grząskie suche piaski przejeżdżała jak po maśle ;) Zawitaliśmy potem nad Wisłę, ostrzejszy zjazd ale na luzie, trochę wody ale też bez problemu ;)
Na większym płaskim obszarze chcieliśmy zawrócić, przez wodę, wyjazd pod górę i droga do domu... Plan był piękny ale nie dopracowany ;)
Pojechaliśmy na płaski teren na którym mieliśmy zawrócić, nawrotka i i i i i i i ..... KONIEC.

Próby wyjazdu pogarszały sprawę, deski, kłody, kora gruba nie zdawała rezultatu, opony zaklejone błotem a Sorento przy każdej próbie zapadało się coraz głębiej i głębiej i głębiej... aż oparła się na podłodze i mostach ;)
Telefon do KSA, wyjaśniłem wszystko ;) Po nie długiej chwili telefon od Admina że już jedzie
Wyciągnięcie mojego Sorento do tyłu się nie udało ponieważ Admin też zaczął się zakopywać.
Podjazd od przodu był jeszcze gorszym wyborem :D Bo w tej chwili mieliśmy zakopane dwa Sorento i Volvo XC90 (CrossCauntry)
Na szczęście Volvo udało się wyciągnąć próbą wrzucania drewna pod opony.
Właściciel Volvo pojechał po swojego Land Rovera Discovery (przygotowany w teren na 101%) a nim już nie było problemu wyciągać dwa Sorento :D
Cały problem polegał na podłożu... jak widać na zdjęciu od wierzchu jest piach który wygląda jak ubity.
Niestety 3 cm pod nim jest czysta glina i błoto ale tak płynne że przelewało się przez palce.
Przez to że były susze w tym roku Wisła opadła i odsłoniła swoje dno na którym właśnie ugrzęźliśmy ;)
Admin dostał zdjęcia i filmy z dzisiaj
Mam nadzieje że dorzuci tutaj ;)






W takie tereny to tez odpowiednie opony trzeba miec.Minimum dobre AT

Bo już się czułem jak ten najgorszy który pojechał specjalnie się zakopać żeby ściągać pomoc z Warszawy...
)
Potrzebny Hi lift, solidna wyciągarka etc. I jeszcze jedno - nie należę do KSA, ale gdyby któryś z forumowiczów miał wypadek losowy rzuciłbym wszystko i pojechał pomóc bo tego wymaga zwykła przyzwoitość, ale nie można wykorzystywać kolegów w tego typu przypadkach. Na spotkaniach jeździmy w terenie i jest nas wtedy taka ilość, że możemy liczyć na pomoc innych kolegów. Wybieranie się jednak w jeden czy dwa samochody w nieznany i niebezpieczny teren trąca trochę brakiem odpowiedzialności. Panowie jesteście mężczyznami i dorosłymi ludźmi - to do czegoś zobowiązuje. Pewne rzeczy należy przewidywać, a nie zachowywać się jak dzieciaki. Myślenie naprawdę nie boli. Mój szacun dla Admina ale byłbym wdzięczny za nie nadużywania jedo uprzejmości z której słynie. Pozdrawiam.